Wydanie nr: 4 (189) LIPIEC 2020
ISSN 1643-0883 | RPR 1392












Pomnik Paderewskiego

Uniwersytet im.Adama Mickiewicza





Gmina Kleczew









Natalii Drukarnia Etykiej

Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowe w Kleczewie















JAWI





































Kto będzie pracować na nasze utrzymanie...

Od czasu do czasu, kiedy w prasie, w wypowiedziach polityków lub naukowców pojawia się temat emerytur, rozpoczyna się narzekanie na to, że w Polsce – to samo dzieje się w Europie i nie tylko tam – przybywa starców, emerytów, natomiast zdecydowanie spada tak zwana dzietność, czyli rodzi się za mało dzieci, aby wypełnić lukę pokoleniową, czyli zająć miejsca pracy opuszczone przez odchodzących na emerytury, coraz dłużej żyjących i wymagających utrzymania przez coraz więcej lat. Rzeczywiście, emeryci żyją coraz dłużej i coraz dłużej pobierają emerytury. Politycy i naukowcy głowią się, co zrobić z taką sytuacją. Kto – mówiąc otwarcie – będzie pracować na emerytów, skoro emerytów coraz więcej, a pracowników łożących ze swojej pracy na tych emerytów coraz mniej? Były już różne pomysły: wydłużano wiek przechodzenia na emeryturę, aby zwiększyć tzw. dzietność posypywano ludziom gotówki – słynne 500 plus na każde dziecko w rodzinie, słynne 300 plus na wyprawkę szkolną itp., licząc, że taki ”zastrzyk” gotówki spowoduje między innymi w rodzinach chęć do posiadania większej liczby dzieci. Oczywiście nie spowodował. Sprawa bowiem jest bardziej skomplikowana aniżeli politycy i profesorowie sądzą.

Spadek dzietności w rodzinach jest spowodowany wieloma przyczynami: modelem kulturowym rozpowszechnianym w świecie i w Polsce także, emancypacją kobiet i zmianą ich ról, sytuacją ekonomiczną rodzin w Polsce ( niskie płace za pracę, stale grożące bezrobocie – wprowadzone przez państwo tzw. terminowe umowy o pracę oraz umowy ”śmieciowe” – totalny brak dostępnych, tanich mieszkań o niskich czynszach, oraz przedszkoli i innych udogodnień dla wielodzietnych rodzin. I oczywiście całkowity brak dobrze rozumianej propagandy, której celem jest kreowanie modelu rodziny 2 + 3, bo taki model jest potrzebny.

No i oczywiście premiowanie kobiet, które zdecydują się na większą gromadkę dzieci i pozostanie w domu w roli matki i gospodyni, czyli akceptujących dawno zapomniany, ale skuteczny model rodziny. Model rodziny zdemolowany wsadzaniem kobiet na traktory, wmawianiem im, że powinny robić kariery w biznesie, pracować zarobkowo, realizować się...

Opłakane tego skutki obserwujemy każdego dnia, przypominając sobie, że zmiana ról społecznych zawsze kończy się źle, tak samo u ludzi jak i zwierząt – żaden kot nie będzie pełnił roli psa gończego, a żaden pies gończy nie będzie polował na myszy. Teraz płacimy wysokie rachunki za – w istocie rzeczy – politykę rozwalanie rodziny ludzkiej. Za proces zapoczątkowany po II wojnie światowej i trwający do teraz.

Co zatem trzeba zrobić? Opracować i wdrożyć przemyślana politykę prorodzinną, zamiast na wiecach opowiadać ludowi bajki o tym, że rodzina jest najważniejsza.  Jeśli tak, to zróbcie to i zacznijcie nie od lotniska giganta, ale do masowego budownictwa mieszkań dla rodzin, nie od przekopywania mierzei wiślanej, ale od masowego tworzenia miejsc pracy, czyli likwidacji bezrobocia i strachu przed bezrobociem. To tyle i aż tyle.

A jeżeli chodzi o kobiety – przyszłe matki, to większość z nich chętnie podjęłaby się roli house wife, lub jak kto woli – Hausfrau, czyli żony domowej, gdyby małżonek mógł zarobić tyle, aby wystarczało na stabilne utrzymanie rodziny z gromadką dzieci.

Jerzy A. Gołębiewski


Przedruki tekstów tylko po uzyskania zgody redakcji EuroPartner



Witryna, na której się znalazłeś wykorzystuje pliki cookies, dalsze korzystanie z niej oznacza wyrażenie zgody na wykorzystanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz w Polityce Prywatności.

Tak, rozumiem