Wydanie nr: 6 (184) PAŹDZIERNIK 2019
ISSN 1643-0883 | RPR 1392












Pomnik Paderewskiego

Uniwersytet im.Adama Mickiewicza





Gmina Kleczew









Natalii Drukarnia Etykiej

Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowe w Kleczewie













JAWI





































Etyka, czyli przestroga przed wyborami jesiennymi...

Sprawowanie władzy i jej utrzymanie w Polsce kłóci się z zasadami etycznymi, ponieważ sprowadza się do dominacji rządzących nad rządzonymi.  Politycy określają poniekąd sami swoje własne wymogi „etyczne” i swój własny kodeks postępowania.  Czy jednak krętactwo, matactwa finansowe, nagminnie występujące kłamstwo i korupcje możemy określać mianem etyki albo jej synonimem - moralności? Spójne i utrwalone zasady postępowania, oparte na oddolnej demokracji i jednomandatowych okręgach wyborczych, przyczyniłyby się bez wątpienia do wykrystalizowania sie postępowania etycznego, adekwatnego do polskiego społeczeństwa, a wiec opartego o wartości chrześcijańskie. Natomiast ustawa zasadnicza winna stać na straży niezbywalnego prawa do życia, własności oraz współdecydowania obywateli w decyzjach politycznych państwa.

Konstelacje polityczno-ekonomiczne


Nowokształtowane konstelacje w polityce i ekonomii generowały w historii nowatorskie koncepcje w stosunkach między społeczeństwem, państwem i gospodarka. Wymienić wystarczy chociażby idee państwa socjalnego pod koniec XIX wieku, projekt socjalnej gospodarki rynkowej tuż po drugiej wojnie światowej lub zmianę systemu politycznego w Polsce i w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej w ostatniej dekadzie XX wieku.
W wypadku tych nowych koncepcji wspólnego funkcjonowania społeczeństwa, państwa i gospodarki, na centralnym miejscu pojawiał się problem zdefiniowania nowej relacji między instytucjami państwowymi, rynkiem i etyką.

Już nawet pionier gospodarki rynkowej, Adam Smith, widział optymalny rozwój procesu ekonomicznego w skoordynowanej relacji dwóch metafizycznych zasad, mianowicie „reki widzialnej“ (rynek) i „reki niewidzialnej“ (sprawiedliwość i sumienie).

Koncepcja państwa socjalnego, która rozwinęła się pod koniec XIX wieku, po raz pierwszy wzięła pod uwagę wartości etyczne, posiłkując się ideałami kościołów – niemałą role odegrała wówczas również papieska encyklika „Rerum novarum” z 1891 roku. Państwo socjalne rozumiane było, jako pewnego rodzaju etyczna „korekta“ rynku.

Podobnie było w wypadku powstania socjalnej gospodarki rynkowej po drugiej wojnie światowej, kiedy to znani teolodzy i ekonomiści (Eucken, Rüstow czy Roepke) próbowali zdefiniować społeczno-etyczne ramy dla gospodarki rynkowej i jej regulacji przez instytucje państwowe.

Proces rozwoju gospodarki rynkowej w Polsce w ostatnim ćwierćwieczu pokazał, iż aspekty etyczne należy brać konsekwentnie pod uwagę. Trójkąt społeczeństwo-państwo-gospodarka nie jest w stanie funkcjonować sprawnie, jeśli nie zostanie zagwarantowana równowaga etyczno-ekonomiczna, wspierana przez politykę. Ostrzegających sygnałów, jak bezrobocie, pogoń za pieniądzem, ubóstwo, indywidualizacja społeczeństwa, niszczenie środowiska naturalnego itp., nie brakuje i nie można ich w żaden sposób lekceważyć. Zarówno rynek, jak i społeczeństwo zawsze reagują na te ostrzegawcze zjawiska, wynikające głównie z zaślepionego dążenia jednostek do maksymalizacji zysku, co grozi bezpośrednio rozproszeniem wartości etycznych.
Etyka i odpowiedzialność

Trywialnie mówiąc, polityka i etyka są sprzeczne ze sobą. Politycy postępują albo udają, że postępują racjonalnie, natomiast moraliści stawiają na pierwszym miejscu wrodzone człowiekowi zasady etyczne. Postępowanie racjonalne zdefiniowane jest jako subiektywny wybór najlepszej spośród możliwych opcji danej alternatywy. Etyka natomiast to postępowanie moralne, oparte albo na własnych, indywidualnie określonych, lub ogólnie przyjętych preferencjach. W konsekwencji, politycy kierujący się racjonalnym interesem, są ograniczeni w swojej subiektywnej wolności optymalnego dla nich wyboru, jakim jest maksymalizacja różnie pojmowanego zysku.

Ludzie działają dla jakiegoś zysku zawsze, nie tylko na rynku - zysk nie musi byc wymierny i przeliczalny na pieniądze. Warunkiem koniecznym w tym wypadku jest umiejętność łączenia zjawisk w związki przyczynowo-skutkowe, tj. racjonalne działanie i dokonywanie na tej podstawie prognoz oraz posługiwanie się swoimi fizycznymi i umysłowymi zdolnościami w celu dokonania optymalnego wyboru. Naturalnie, hierarchie ich wartości są różne i z tego powodu zysk dla jednego jest czymś innym niż zysk dla drugiego. Stąd też konieczna jest analiza korzyści i strat, nawet tych niewymiernych.

W zależności od przejawianych przez jednostki hierarchii wartości tak rynek, jak i inna działalność, niezwiązana z rynkiem, przybiera inne etyczne rozmiary. Tam, gdzie dominują dobra materialne, celem jest zgromadzenie jak największej ilości i jak najcenniejszych różnie pojętych dóbr. Gdzie ceniona jest nade wszystko władza, celem tak rynku, jak i propagandy czy działań z użyciem przymusu jest zdobycie dominacji nad innymi.

Etyka jest elementem, który występuje jednak w każdym z tych przypadków, niezależnie od motywów działania. Ważne jest, aby ogólnie przyjęte aspekty moralno-etyczne były respektowane przez działające podmioty, dążące do osiągnięcia zysku. Jeśli nie są one respektowane, dochodzi wówczas do naruszenia równowagi w relacji społeczeństwo-państwo-ekonomia, co w konsekwencji wcześniej czy później prowadzi do kryzysu ekonomicznego, społecznego i moralnego.
Powszechnie wiadomo, że etyki nie można inaczej interpretować, jak tylko w powiązaniu z pojęciem odpowiedzialności. W tradycyjnym rozumieniu etyki każdy ponosi odpowiedzialność za skutki własnego działania. Z prawnego i moralnego punktu widzenia oznacza to konieczność wynagrodzenia spowodowanych – świadomie lub nieświadomie – poniesionych strat i świadome sterowanie własnym postępowaniem.

Na świecie istnieje wielu znakomitych etyków, odległych od rzeczywistości, oraz dobrych polityków i ekonomistów, niemających pojęcia o etyce. Etycy skupiają się na jednostce, politycy i ekonomiści zaś na maksymalizacji zysku, a tymczasem problemem podstawowym jest złożoność związków międzyludzkich oraz rozmaitość układów współzależności i ponoszonej odpowiedzialności.

Jak to funkcjonuje w świecie polityki?


Odpowiedzialność nie jest pojęciem obiektywnym, bywa różnie interpretowana i ma przede wszystkim charakter społeczny, mimo iż skutki działalności, za którą dany polityk odpowiada, posiadają wymiar zarówno ekonomiczny jak i moralny. W socjologiczno-politycznym pojęciu, politycy ponoszą odpowiedzialność za swoje działania, które przynoszą im materialne lub inne zyski, jednakże skutki tych działań mogą być w innych dziedzinach życia negatywne (np. środowisko naturalne, bezrobocie, itp.).

Czy można jednak w tym kontekście oceniać działania, które są całkowicie lub w pewnym stopniu pozbawione odpowiedzialności moralnej? I czy jest konieczne, aby politycy kreowali własny kodeks etyczny, który stanowi często obronę przed odpowiedzialnością?

Otóż, politycy odróżniają moralność subiektywną od obiektywnej. Dla polityków moralność jest z reguły subiektywna, bowiem jest ona związana z aktualna sytuacja polityczna, statutem partii i walka o władze. Jeśli sytuacja polityczna się zmienia, kreują oni automatycznie nowe „wartości etyczne”, na których budują swoja nowa bazę dla maksymalizacji ich zysku. Nie uważają tego za destabilizujące lub niemoralne, lecz przynoszące zysk bądź nie – w danych warunkach polityczno-ekonomicznych. Wszyscy racjonalnie funkcjonujący aktorzy dopasowują się niejako automatycznie do tych zmieniających się warunków i dzięki temu wykalkulowana zostaje mniej lub bardziej stabilna baza ich działania.

Przykładem może tu posłużyć działalność partii politycznych, które posiadają własną płaszczyznę działania z własnymi regułami gry, które nazywają etycznymi, jeśli wszyscy aktorzy je spełniają (corporate identity). Problem polega jednak na tym, ze w ramach partii politycznych obiektywny element etyczny albo nie istnieje, albo jest swoiście interpretowany. Ma on jednak niewiele wspólnego ze społeczną i obiektywną etyką i odpowiedzialnością. Partie określają własny system wartości w sposób, który często nie ma nic wspólnego z realiami społecznymi i ekonomicznymi w państwie, w którym funkcjonują. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ w przypadku partii politycznych odpowiedzialność społeczna jest w pewnym sensie dobrowolna, rozumie się ją w aspekcie coraz częściej stosowanego w prawie międzynarodowym tzw. „soft low”. To oczywiście tylko pogłębia zróżnicowane pojmowanie zasad etycznych.

Jak przezwyciężyć kryzys moralny w Polsce?


W Polsce równowaga w relacjach społeczeństwa, państwa i gospodarki – co nie jest żadną tajemnicą – jest co najmniej zachwiana. Długoterminowe uzdrowienie trójkąta społeczeństwo-państwo-gospodarka wymaga stworzenia nowej politycznej i ekonomicznej koncepcji dla sprawnego funkcjonowania polityki i gospodarki rynkowej; koncepcji, która winna być związana z oddaniem władzy społeczeństwu. Wartości etyczne w polityce i gospodarce mają tylko wtedy szanse, gdy te oba filary są oddolnie sterowane przez obywateli, nie zaś przez decydentów, posiadających subiektywną interpretacje wartości moralnych. Należy powiązać postępujący proces informacyjny i aktualny stan środowiska społecznego z potrzebami dzisiejszego społeczeństwa obywatelskiego i stworzyć nowe relacje miedzy ekonomią i etyką z jednej strony i miedzy społeczeństwem i państwem z drugiej strony. A to właśnie samo społeczeństwo wie najlepiej, czego mu potrzeba. To właśnie społeczeństwo winno współdecydować i współodpowiadać za podjęte decyzje – wówczas zostanie zagwarantowany obiektywizm społecznych wartości moralnych.

Oczywiście dążeniem do maksymalizacji zysku trudno jest sterować bez ingerencji państwa. Stąd wynika regulacyjna i kontrolna rola państwa i organizacji ogólnonarodowych, ale pod jednym warunkiem: na tyle, na ile to konieczne!

W procesie działalności gospodarczej trzeba usankcjonować wprowadzenie kodeksów etycznych (code of ethics), które odpowiadałyby obiektywnemu pojęciu etyki i nie kreowały – jak np. dotychczas instytucje finansowe – własnych subiektywnych systemów wartości moralnych.

Kto jest przekonany o tym, iż postępuje etycznie, winien zadać sobie pytanie, czy sam jest moralnym wzorem dla innych. W tym wypadku nie może zdać się na własne subiektywne odczucia, gdyż inni mogą postępować w ten sam sposób i wówczas etyka będzie pojęciem egalitarnym i zupełnie niezdefiniowanym. Dlatego ważny jest głos ogółu, np. w referendum ogólnonarodowym. Decyzja podjęta w ramach referendum nie może być subiektywna – taka decyzja ma charakter ogólnoetyczny i społeczny. Oczywiście, to państwo winno określać i egzekwować reguły harmonizacji życia społeczno-politycznego z ekonomią, co stworzy możliwość znalezienia skutecznych rozwiązań. Ale jakie państwo? Oczywiście bezpośrednio-demokratyczne, kierowane nie odgórnie, lecz oddolnie i subsydiarnie – włączające całe społeczeństwo w procesy decyzyjne. A reprezentanci Narodu? Należy ich wybierać demokratycznie, a nie z list wyborczych. Jakość życia obywateli należy oceniać na podstawie szeroko pojętego społecznego zysku, który byłby opłacalny dla wszystkich uczestniczących aktorów. Każdy obywatel winien mieć świadomość współodpowiedzialności za prawidłowe i etyczne funkcjonowanie trójkąta: społeczeństwo-państwo-gospodarka.

Prof. Mirosław Matyja

______________

Prof. Mirosław Matyja – polski ekonomista, politolog i historyk. Doktor nauk społecznych w dyscyplinie nauka o polityce na Uniwersytecie Marii Curie-Sklodowskiej w Lublinie (2016 r.), nauk filozoficznych w Polskim Uniwersytecie na Obczyźnie PUNO w Londynie, (2012 r.) i nauk ekonomiczno-społecznych na Uniwersytecie we Fryburgu w Szwajcarii (1997 r.) Od 1989 r. mieszka na stale w Szwajcarii. Od 2016 r. profesor w Polskim Uniwersytecie na Obczyźnie (Polish University Abroad) w Londynie, gdzie kieruje Zakładem Kultury Politycznej i Badań nad Demokracją. Twórca hasła polska semidemokracja. Autor i współautor 17 monografii i ponad 300 artykułów naukowych i popularno-naukowych w języku polskim, niemieckim i angielskim. Między innymi autor książek: “Polska Semidemokracja. Dylematy oddolnej demokracji w III Rzeczpospolitej” oraz “Utopia or Chance. Direct Democracy in Switzerland, Poland and Other Countries”.


Przedruki tekstów tylko po uzyskania zgody redakcji EuroPartner


Polski Instytut Archeologiczny w Atenach...

- Z wielką satysfakcją odnotowuję, że w stulecie relacji dyplomatycznych między Polską a Grecją jest zgoda ze strony władz tego państwa na utworzenie Polskiego Instytutu Archeologicznego w Atenach i będzie go tworzyć moja macierzysta uczelnia, czyli Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu – mówił wiceminister w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Szymon Szynkowski vel Sęk podczas spotkania z dziennikarzami w poniedziałek, 16 września 2019 roku w Gabinecie Rektora UAM. 29 maja 2019 roku Centralna Rada Archeologiczna Ministerstwa Kultury i Sportu Republiki Greckiej wyraziła zgodę na istnienie Polskiego Instytutu Archeologicznego w Atenach (PIAA). W następstwie tego Minister Kultury i Sportu Republiki Greckiej pismem z dnia 28 czerwca 2019 roku oficjalnie uznał PIAA za instytucją kategorii „zagraniczna szkoła archeologiczna w Grecji” – To zaszczyt dla naszego Uniwersytetu, że powierzono nam organizację Polskiego Instytutu Archeologicznego w Atenach – mówił JM Rektor UAM, prof. Andrzej Lesicki. – Grecja jest szczególnym miejscem, bo należy do tych krajów, które przed laty były początkami naszych cywilizacji. Stąd jest dla archeologów bardzo interesujący. Jako Uniwersytet podjęliśmy się stworzenia instytucjonalnych ram, które umożliwią prowadzenie tam badań archeologicznych – dodał prof. Lesicki.

PIAA jest jednostką (centrum uniwersyteckim) Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, a jego zadaniem jest reprezentowanie przed władzami greckimi wszystkich naukowców polskich, którzy zamierzają prowadzić swoje badania w tym kraju. W taki oto sposób UAM stał się koordynatorem polskich badań w Grecji. Jest to szczególnie istotne dla archeologów, ponieważ zgodnie z greckim prawem samodzielne wykopaliska lub inne badania terenowe może prowadzić tam obcokrajowiec, którego kraj otworzył w Atenach własną „zagraniczną szkołę archeologiczną”. Także dla innych naukowców (jak: historycy, historycy sztuki, bizantyniści, filolodzy klasyczni i in.) istnienie takiej jednostki otwiera nowe perspektywy rozwoju własnych badań. PIAA ma być swoistą „ambasadą” nauki i kultury polskiej w Grecji. Jednym z jego głównych organów (obok dyrektora i Rady Naukowej) jest Rada Partnerów, w skład której wchodzą przedstawiciele innych instytucji naukowych, wspomagających organizacyjnie UAM. Są to: Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Uniwersytet Jagielloński w Krakowie, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu, Uniwersytet Rzeszowski i Uniwersytet Warszawski. Struktura ta jest otwarta na nowych uczestników. Tak jest przykładowo z Uniwersytetem Wrocławskim, który zgłosił oficjalnie akces do bycia członkiem Porozumienia w sprawie PIAA.

Powstanie PIAA nie byłoby możliwe bez wsparcia Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego (finansowego i organizacyjnego) oraz Ministerstwa Spraw Zagranicznych, w tym Ambasady RP w Atenach.

Dziekan Wydziału Historycznego UAM, prof. Kazimierz Ilski zaznaczył: - Byliśmy w stanie zbudować tak wielki potencjał badawczy, iż staliśmy się atrakcyjnym partnerem dla badań prowadzonych w Grecji. Nie ma najmniejszej wątpliwości, że ze względu na doświadczenie jesteśmy przygotowani do podjęcia najważniejszych, centralnych zadań na terytorium Grecji. To jest marzenie wszystkich archeologów, także tych najpotężniejszych i najbogatszych – mówił prof. Ilski.

Utworzenie PIAA jest przełomem w naukowo-kulturowych relacjach polsko-greckich. – Należy jednak pamiętać, że nadal czeka nas wiele wyzwań – mówił prof. Janusz Czebreszuk z Wydziału Historycznego, Dyrektor Polskiego Instytutu Archeologicznego w Atenach. – Przede wszystkim musimy się tam zadomowić. Budynek, w którym znajdzie siedzibę PIAA znajduje się w centrum Aten. W trakcie są procedury zakupu nieruchomości, która pomieści bibliotekę (z odpowiednią przestrzenią na odbywanie sympozjów naukowych), administrację i pokoje gościnne.

- Stałym wyzwaniem będzie rozwinięcie działalności merytorycznej i organizacyjnej. Musimy wdrożyć się w procedury prawne związane z pozyskiwaniem i rozliczaniem licencji wykopaliskowych. Chcemy także reprezentować interesy naszego kraju o wiele szerzej niż tylko w wąskim zakresie archeologii. Już zwrócili się do mnie przedstawiciele Polonii, żeby udostępnić to miejsce. I może last but not least musimy zorganizować uroczyste otwarcie Polskiego Instytutu Archeologicznego w Atenach! – dodał prof. Czebreszuk.

Prof. Janusz Czebreszuk – ur. 1959, archeolog, profesor zwyczajny z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Jego zainteresowania naukowe koncentrują się wokół epoki brązu w Europie, ze szczególnym uwzględnieniem rejonu śródziemnomorskiego, a także relacjami między terenami położonymi nad Bałtykiem oraz nad Morzem Egejskim.  


Przedruki tekstów tylko po uzyskania zgody redakcji EuroPartner



Witryna, na której się znalazłeś wykorzystuje pliki cookies, dalsze korzystanie z niej oznacza wyrażenie zgody na wykorzystanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz w Polityce Prywatności.

Tak, rozumiem